PBS Sopot
 

· · · · · · · English Version    








Zaawansowane analizy

Marketing to bardzo złożone zjawisko. Badania rynku są narzędziem wprowadzania porządku w ogromną ilość zmiennych, a przede wszystkim oceny, w jaki sposób te zmienne są ze sobą powiązane...

PBS Brainstorm

— kreacja idei produktu...

PBS Retail Research

— monitoring sposobu dystrybucji produktów konsumenckich...

Szukaj w serwisie:

PBS Wyniki Artykuły Ruchome piaski

Ruchome piaski


Ryszard Pieńkowski
ryszard.pienkowski@pbs.pl

O sztuce tworzenia sondaży i sympatiach wyborców

 

Z doktorem Ryszardem Pieńkowskim, socjologiem, wiceprezesem PBS rozmawia Barbara Szczepuła z "Dziennika Bałtyckiego"

 

- Czy Polacy są naiwni? Podejrzewam, że można im wmówić, iż czarne jest białe i odwrotnie.

 

- Moim zdaniem nie są naiwni.

 

- Skoro jednak uwierzyli w ciągu kilku dni, że Włodzimierz Cimoszewicz jest bezpartyjnym kandydatem na prezydenta (choć nie jest) i że brzydzi się polityką (choć z rekomendacji SLD od lat zajmuje najwyższe stanowiska w państwie) to - delikatnie mówiąc - są naiwni jak dzieci i podatni na manipulacje.

 

- Wydaje mi się, że tylko mała część spośród wyborców, którzy deklarują poparcie dla Cimoszewicza nie wie, że jest to kandydat SLD.

 

- To dlaczego przedstawia się go jako kandydata ponadpartyjnego?

 

- Takie wrażenie chce sprawić sam Cimoszewicz i politycy SLD, którzy go popierają. Robią to po to, by zwiększyć poparcie dla niego. SLD i Cimoszewicz cieszyli się przecież sporą popularnością...

 

- No, ale SLD już nie jest popularny. Wręcz przeciwnie!

 

- Jednak te swoje 7-8 proc. prawdopodobnie zdobędzie. Ponadto Cimoszewicza namaszcza prezydent Kwaśniewski, który mimo znacznego spadku popularności nadal cieszy się poparciem mniej więcej połowy wyborców.

 

- No i wspiera go First Lady, którą kochają czytelniczki kolorowych magazynów.

 

- Czyli wyborczynie i - być może - ich mężowie. To spora grupa. Prezydentura Kwaśniewskiego, jak by jej nie oceniali komentatorzy, jest przez wyborców odbierana dobrze, a Cimoszewicz daje nadzieję na kontynuację. Inni kandydaci takiej nadziei nie dają.

 

- Jednocześnie jednak komisje śledcze odsłoniły pewien układ polityczno-biznesowy, którego nitki zbiegają się w okolicach Pałacu Prezydenckiego. I to się Polakom nie podoba. Przez to m.in. SLD tak bardzo stracił poparcie.

 

- Komisje nie dostarczyły sympatykom prezydenta twardego dowodu, że jest w coś zamieszany. Część wyborców uważa go za ofiarę gry politycznej.

 

- Dlatego właśnie sądzę, że Polacy są naiwni. Zachwycają się, że żona prezydenta ładnie wyglądała przed komisją i miała szykowny żakiet, a nie wydaje im się podejrzana chęć ukrycia za wszelką cenę sponsorów fundacji.

 

- Myślę, że gdybyśmy mogli ich o to zapytać, potrafiliby racjonalnie uzasadnić swoje stanowisko.

 

- Wiele zamieszania na polskiej scenie politycznej spowodował sondaż Pentora, do którego „wrzucono" nazwisko Cimoszewicza, choć nie byt jeszcze kandydatem. Z miejsca zajął pierwsze miejsce. To wygląda na manipulację.

 

- Ale proszę zauważyć, że Cimoszewicz nie wziął się znikąd. Wcześniej, nim zaczął się wahać i nim złożył obietnicę, że wycofuje się z polityki, był zaliczany do grona najpoważniejszych kandydatów na prezydenta, a w momencie gdy przeprowadzono sondaż Pentora, dla interesujących się choć trochę polityką było jasne, że Cimoszewicz będzie kandydował. To jego wahanie miało na celu zwiększenie napięcia i zainteresowania jego osobą.

 

- Był to „majstersztyk postkomunistycznej socjotechniki" - napisał socjolog, profesor Ireneusz Krzemiński.

 

- Z pewnością ma rację. Majstersztyk polegał na tym, że Cimoszewicz zadeklarował obrzydzenie do polityki, co spodobało się ludziom, bo też niekiedy czują podobnie.

 

- No, ale to przecież była gra.

 

- Może przez chwilę rzeczywiście był zniesmaczony?

 

- ...i wtedy lud zaczął go błagać, by ratował kraj.

 

- A on powiedział: Nie zostawię was samych, szczególnie że do Pałacu Prezydenckiego pchają się tacy, którzy mówią o rewolucji! I za to dostał w sondażu premię.

 

- Nie było tu jakiegoś kuglarstwa? Pentor jest firmą związaną z SLD.

 

- Wydaje mi się, że pod względem metodologicznym i technicznym był to sondaż rzetelny. Formalnie Pentor nie jest związany z SLD, choć istotnie tajemnicą poliszynela jest fakt, że jego szefowie są blisko z politykami Sojuszu.

 

- Manipulować można też pytaniami zadawanymi respondentom.

 

- Można oczywiście różnie formułować pytania, jednak gdy pytamy o sprawy, na które ludzie mają zdecydowane poglądy, jak np. na temat aborcji czy kary śmierci, to niezależnie od tego, jak sformułuje się pytanie, dostaniemy jasną odpowiedź. Jeśli zaś chodzi o politykę, to widać wyraźnie chwiejność opinii publicznej. Polska scena polityczna to ciągle jeszcze ruchome piaski. Przecież dziesięć lat temu żadnej z partii, które dziś aspirują do rządzenia, jeszcze nie było. Przeprowadziliśmy badania dotyczące wyborów parlamentarnych w 2001 roku. Okazało się, że 60 procent wyborców głosowało na inną partię niż cztery lata wcześniej!

 

- Czyli dziś głosujemy na prawicę, jutro na lewicę, potem znowu na prawicę...

 

- Przepływy elektoratu są większe i bardziej skomplikowane niż nam się wydaje. Jest taki mit, że można osiągnąć zwycięstwo, przedstawiając ofertę dla dotychczas niegłosujących, a jest to mniej więcej połowa uprawnionych. Tym razem odwołuje się do nich Henryka Bochniarz. Tymczasem nie ma stałej niegłosującej większości! Takich, którzy w ogóle nie głosują, jest około 25 proc. i ich nic nie ruszy. Pozostali raz pójdą do urn, raz nie pójdą, ale mało prawdopodobne, by głosowali na panią Bochniarz. Moim zdaniem poprze ją 1 proc. wyborców.

 

- Pomówmy więc o przepływach wyborców. Skąd przechodzą i dokąd idą?

 

- Krążą. Powiedzmy od Platformy Obywatelskiej do Samoobrony.

 

- No nie!

 

- Dokładnie tak. Jest część wyborców, która kieruje się przesłankami nieracjonalnymi.

 

- Krawatem, urodą, garsonką.

 

- Poszczególnymi wypowiedziami. Teraz na przykład analitycy uważają, że dużą część poparcia Lech Kaczyński mógł stracić wskutek zakazu Parady Równości.

 

- Pan uważa, że tak jest w istocie?

 

- Nie sądzę, by to było takie proste. Przeprowadzaliśmy badania, z których wynikało, że nawet wyborcy Lecha Kaczyńskiego, którzy osobiście nie zgadzali się z tą decyzją, nie mieli o to do niego pretensji, ponieważ - jak mówili - pokazał, że „ma jaja". Prezydent, ich zdaniem, musi być twardy. Myślenie wyborców z pewnością jest odmienne od naszego, bo my - zarówno pani, jak ja - od rana do wieczora myślimy o polityce, a oni na co dzień myślą o czymś zupełnie innym.

 

- Jakie szansę ma Lech Kaczyński?

 

- Równe szansę ma dziś, moim zdaniem, czterech kandydatów. To w kolejności alfabetycznej: Cimoszewicz, Kaczyński, Religa i Tusk. Dziś każdy z nich ma szansę, by przejść do drugiej tury.

 

- Dlaczego Zbigniew Religa?

 

- Nie wiadomo. Gdy rozmawiamy z wyborcami Religi, najtrudniej uzyskać od nich odpowiedź na pytanie, dlaczego popierają tego właśnie kandydata. W kategoriach politycznych oczywiście. Mówią: „Bo to lekarz". „Dobry człowiek". „Dużo zrobił dla ludzi". „Dobry menedżer, zorganizował i prowadził klinikę". „Zna się na zdrowiu, a to w Polsce wielki problem". Może być i tak, że ludzie go popierają, bo go lubią, a w ostatniej chwili przerzucą swoje głosy na kogoś bardziej wyrazistego politycznie. Choć i Religa nie jest człowiekiem spoza polityki. Przypomnę, że przed wyborami prezydenckimi w 1995 roku sondaże wskazywały, iż Religa jest bardzo poważnym kandydatem. Zapewne wygrałby z Kwaśniewskim, ale nie zdecydował się wówczas wystąpić przeciwko Wałęsie.

 

- Wróćmy do Lecha Kaczyńskiego.

 

- Wystartował pierwszy i otrzymał za to premię. Przykuł uwagę, bo jest dobrym kandydatem i prowadził dobrą kampanię, a teraz scena się zaludniła, więc poparcie trochę spadło.

 

- A co z Donaldem Tuskiem?

 

- Zaczyna powoli... Moim zdaniem powinien przede wszystkim apelować do wyborców Platformy, bo dziś popiera go mniej osób niż PO. Problemem Tuska jest to, że za rzadko pokazywał się w mediach. W efekcie nawet wielu jego potencjalnych wyborców twierdzi, że Tusk ma za małe doświadczenie polityczne. Jest to przekonanie błędne, bowiem Tusk od piętnastu lat jest w polityce, piastował bardzo ważne funkcje państwowe, był wicemarszałkiem Senatu, teraz jest wiecemarszałkiem Sejmu.

 

- Czy nie przydałoby mu się trochę socjotechniki w stylu Cimoszewicza?

 

- Cimoszewicz na razie wygrał w jednym czy dwu sondażach. Nie mówmy zatem, że sprawa jest przesądzona. Kaczyński wygrywał przez dłuższy czas, a teraz ma nieco gorsze wyniki. Zresztą efekty socjotechniczne nie muszą być trwałe. Tusk musi z pomocą nowoczesnych mechanizmów marketingu politycznego przekonać wyborców, że nie jest nowicjuszem, że jest jednym z bardziej doświadczonych i dobrze przygotowanym politykiem. Musi przedstawić swoją wizję Polski i powiedzieć, dlaczego w nią wierzy i dlaczego jest ona lepsza od tego, co proponują konkurenci. Poza tym jeszcze wszystko przed nim. I Kaczyński, i Religa mają już za sobą swoje „górki", Cimoszewicz właśnie „szczytuje". A Tusk ma jeszcze trzy miesiące na to, by mądrze i przekonywająco odpowiedzieć na pytanie, dlaczego chce zostać prezydentem. Dziennikarze za rzadko pytają o to kandydatów do prezydenckiego fotela! Zamiast pytać o konkrety, o podatki na przykład, poruszają się - jak to mawia Lepper - w „obszarze konkretów ogólnych". Przyciskajcie ich państwo, żeby wyborcom dać jak najwięcej informacji o kandydatach. Objaśniajcie rzetelnie skomplikowaną polityczną rzeczywistość.

 

- „Będę się starać, mój dziekanie" - że zacytuję Miłosza.

 


 

Wywiad ukazał się w "Dzienniku Bałtyckim" nr 157 z 8 lipca 2005 r.:

Pobierz plik ruchome_piaski_db_20050708.pdf [433.48 kB] - Pobierz plik



 
 

Copyright © 2004-2019 PBS kontakt@pbs.pltel. 058 550 60 70
teLMi design

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.
Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij w Zamknij.