PBS Sopot
 

· · · · · · · English Version    








PBS Mystery Shopper

— badania jakości obsługi Tajny Klient...

PBS Retail Research

— monitoring sposobu dystrybucji produktów konsumenckich...

Zaawansowane analizy

Marketing to bardzo złożone zjawisko. Badania rynku są narzędziem wprowadzania porządku w ogromną ilość zmiennych, a przede wszystkim oceny, w jaki sposób te zmienne są ze sobą powiązane...

Szukaj w serwisie:

PBS Wyniki Artykuły Laptop na prezydenta!

Laptop na prezydenta!


Rozmowa z Jakubem Jerzem, który czuje się trochę odpowiedzialny za stan serca przegranych polityków.

 

- Nie wstyd Panu, że przez takich badaczy jak Pan, Donald Tusk prawie miał zawał serca w wyborczą niedzielę? Według sondaży już od trzech miesięcy był prezydentem, a tu taki cios...

 

- Trochę wstyd, ale jestem pewny, że wszystkie instytuty badawcze robiły, co mogły, żeby publikowane badania były jak najdokładniejsze.

 

- To czemu nie były?

 

- Wyjaśnię to na przykładzie. Różnica pomiędzy bardzo dokładnym sondażem, przeprowadzanym w dniu głosowania w lokalach wyborczych a protokołami głosowania z tych samych komisji, wyniosła ok. 2 proc. na korzyść Lecha Kaczyńskiego, tzn. ostatecznie uzyskał on większe poparcie, niż się wydawało. Skąd się wzięła? Ano stąd, że zwolennicy Lecha Kaczyńskiego najwyraźniej częściej odmawiali ujawnienia swoich preferencji albo też wprowadzali w błąd ankieterów. W czasie kampanii wyborczej zapewne było tak samo.

 

- Czy jednak wiedząc, że są politycy lub partie, do popierania których wstydzimy się przyznać, badacze nie powinni tego uwzględnić przy publikacji sondaży?

 

- Powinniśmy być ostrożni. Przede wszystkim nigdy nie wiadomo, ile wynosi taka premia za "wstyd": dwa, dwa i pół czy może trzy procent? Poza tym dokonywanie takich zabiegów bez twardych danych mówiących, o ile należy zmodyfikować wynik, byłoby manipulowaniem wynikami badań.

 

- O ile poczuwa się Pan trochę do winy za stan serca Donalda Tuska, o tyle jest Pan pewnie zadowolony, że fałszywe okazały się zarzuty, iż wybory w Polsce wygrywają instytuty badawcze i media.

 

- Zarówno moje poczucie winy jak i poczucie satysfakcji są stosunkowo nieduże (śmiech). Wiemy oczywiście o tym, że publikowanie sondaży może wpływać na decyzje wyborców. Są takie zjawiska jak opuszczanie gorzej notowanych i pozbawionych szans na zwycięstwo oraz przyłączanie się do obozu, który ma większe szanse na wygrana. Czy jednak w imię tego nie publikować w ogóle sondaży? Sądzę, że jednak są niezbędnym elementem życia politycznego.


- Demokracja towarzyszy nam tak samo długo jak wolny rynek. Dlaczego więc jesteśmy lepszymi konsumentami niż obywatelami? W sklepach pełno, a w komisjach wyborczych na ogół pustki.

 

- Dlaczego chętniej uczestniczymy w konsumpcji dóbr materialnych niż w konsumpcji praw obywatelskich? Bo jeśli chodzi o konsumpcję klasyczną, to trochę nie mamy wyboru. Bez jedzenia, dbania o swoje potrzeby nie da się żyć. Poza tym wielka machina marketingowa robi wszystko, żeby nas przekonać, że jak najwięcej musimy: mieć, robić itp. W przypadku wyborów presja jest o niebo mniejsza.

 

- Troska o własną przyszłość nie każe nam decydować, kto ma nami rządzić?

 

- Cofnijmy się do referendum, w którym decydowaliśmy o wejściu do Unii Europejskiej. Część ludzi biorących w nim udział tłumaczyła, że głosują z myślą o swoich dzieciach, które na wejściu do Unii skorzystają. Obowiązek obywatelski traktowali jako obowiązek wobec swoich dzieci, a nie wobec społeczeństwa czy państwa. Niewątpliwie jednak dostrzegany przez głosujących związek pomiędzy głosowaniem a życiem zachęca do uczestnictwa w wyborach. Tymczasem w przypadku wyborów parlamentarnych czy prezydenckich część ludzi nie wiąże z nimi żadnych nadziei na zmiany. Nawet w wyborach z 1989 roku wzięło udział niewiele ponad 60 proc. Polaków.

 

- Czyli jesteśmy nawet mniej obywatelscy niż 16 lat temu. A czy jako konsumenci dóbr się rozwijamy? Dokonujemy racjonalniejszych wyborów niż kiedyś?

 

- Być może jest tak, że oba te zjawiska – świadomość obywatelska i konsumencka – łączą się. Kiedy myślę o ludziach, którzy spędzają godziny w kolejkach do nowootwieranych sklepów to wydaje mi się, że spora część z nich nie głosuje. Natomiast ci, którzy uważają, że w niedzielę lepiej iść na spacer niż do sklepu, mają większą umiejętność dokonywania racjonalnych wyborów konsumenckich oraz mogą być aktywniejszymi obywatelami.

Wydaje mi się, że ludzie lubiący konsumować skupiają się bardziej na sobie i swoim otoczeniu, mniej interesują ich sprawy bardziej abstrakcyjne takie jak państwo czy społeczeństwo.

Oczywiście nie jest tak, że osoba zamożna, która dzięki swoim dochodom może konsumować więcej, automatycznie przestaje brać udział w życiu obywatelskim.

 

- Czyli, gdyby jakaś wielka sieć handlowa uknuła szatański plan przeprowadzenia ogólnopolskiej wyprzedaży tanich laptopów w dniu wyborów, to frekwencja nie spadłaby drastycznie?

 

- Najlepiej, gdyby największe obniżki rozpoczęły się dobę po wyborach, żeby ludzie musieli się ustawić w kolejce i nie mogli od niej nawet na chwilę odejść (śmiech). Myślę jednak, że mimo wszystko frekwencja trochę by spadła. Skoro ludzie nie wierzą w skuteczność udziału w wyborach, to dużo racjonalniejszym zachowaniem jest oddanie się czynność, która jakiś wymierny efekt przynosi, np. w postaci nowego laptopa.

 

- Bywa tak, że sklep, ogłaszając wielką promocję i bardzo atrakcyjną ofertę, usiłuje podejść klientów, bo cena towarów jest taka jak była wcześniej, a jedyną różnicą jest czerwona naklejka z napisem "wielka promocja". Na ile jesteśmy czujnymi konsumentami, a na ile dajemy się sklepom wodzić za nos?

 

- Po pierwsze, część klientów z góry odrzuca aktywne poszukiwanie jak najtańszych towarów i porównywanie cen. Dokonują wyboru na podstawie marki lub potrzeby chwili. Co do wodzenia za nos, to jednak trzeba przyznać, że gdyby marketing nie był kluczowym elementem łańcucha sprzedaży to nie pracowałaby w nim coraz większa rzesza najlepiej opłacanych ludzi. I proszę mi wierzyć, że nie tylko Polacy dają się łapać na chwyty marketingowe. Ale funkcjonowanie rynku jest dość skomplikowane, więc nie wstyd się przyznać, że codziennie dajemy się nabierać.

 

Rozmawiał: Michał Stąporek


 

Wywiad 28 października 2005 opublikował Portal Regionalny trojmiasto.pl.

Portal Regionalny trojmiasto.pl




Formularz kontaktowy
Twoje imię i nazwisko:
Twój e-mail:
Wiadomość:



 
 

Copyright © 2004-2019 PBS kontakt@pbs.pltel. 058 550 60 70
teLMi design

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.
Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij w Zamknij.