PBS Sopot
 

· · · · · · · English Version    








Zaawansowane analizy

Marketing to bardzo złożone zjawisko. Badania rynku są narzędziem wprowadzania porządku w ogromną ilość zmiennych, a przede wszystkim oceny, w jaki sposób te zmienne są ze sobą powiązane...

PBS Brainstorm

— kreacja idei produktu...

PBS Retail Research

— monitoring sposobu dystrybucji produktów konsumenckich...

Szukaj w serwisie:

PBS Wyniki Wyniki badań Wyniki 2011 Skarpeta — najlepsza lokata

Skarpeta — najlepsza lokata


Skarpeta - najlepsza lokataInwestowanie to dla większości obywateli czarna magia. Właściciele lokat bankowych to już elita wśród inwestorów. Polacy kochają trzymanie pieniędzy w skarpecie. Jak wynika z badania PBS dla „PB”, aż 47 proc. obywateli mających oszczędności nie korzysta z żadnych form inwestowania. Od lokat, funduszy inwestycyjnych czy obligacji trzymamy się z daleka. Wolimy gotówkę lub nieoprocentowany rachunek bankowy.

 

Kulą w płot

— Mamy w pamięci bessę. Kryzys dał poczucie, że nie ma inwestycji bez ryzyka. Na giełdzie akcje spadły, ciągnąc w dół wycenę funduszy. Waluty stały się jeszcze bardziej nieprzewidywalne niż dotąd, a kryzys grecki podważył zaufanie do obligacji rządowych — tłumaczy Emil Szweda, analityk Noble Securities.

 

Przywiązanie do skarpety ma jednak plusy. Wyniki badania pokazują, że wiedza obywateli o finansach jest porażająco niska. Za najbardziej zyskowne uważamy to, co przynosi stratę lub dawało zysk kilka lat temu. Może i dobrze, że tych „strategii” nie wprowadzamy w życie.

 

Według Polaków, w 2010 r. największy zysk przyniosły nieruchomości — uważa tak 36,1 proc. ankietowanych. Tymczasem na rynku nieruchomości panowała w ubiegłym roku stagnacja. Według szacunków GUS, przez rok przeciętna cena 1 mkw. w budynku mieszkalnym prawie się nie zmieniła — wzrosła zaledwie o 0,4 proc. Tymczasem inflacja zjadła 2,6 proc. kapitału.

 

— Świadomość ekonomiczna społeczeństwa jest dramatycznie niska. Ceny nieruchomości były hitem inwestycyjnymi kilka lat temu. Ale skąd Polacy mają wiedzieć, w co inwestować? Badania pokazują, że ponad połowa niczego nie czyta — mówi Emil Szweda.

 

Mocno przestrzeliły też osoby, które za najbardziej zyskowną inwestycję uznały kupno euro — odpowiedziało tak 13,5 proc. badanych. W 2010 r. euro osłabiło się do złotego o2 proc., co oznacza utratę kapitału zamiast jego pomnożenie.

 

Większe wyczucie Polacy mieli natomiast do inwestycji w złoto — wskazało ją 24,2 proc. ankietowanych. Żółty kruszec rzeczywiście dał zarobić. Jego cena na światowych rynkach wzrosła w  2010 r. o 28,2 proc. (przy umocnieniu dolara do złotego zaledwie o 2 proc.).

 

Pojęcie o rynku mieli też ankietowani (19,1 proc.), którzy za najbardziej zyskowną inwestycję uznali akcje giełdowych spółek. Inwestor, który 1 stycznia 2010 r. zainwestował w firmy zWIG20, rok później mógł sprzedać je o 15,4 proc. drożej.

 

— To był dobry rok dla graczy giełdowych. Na rynkach międzynarodowych panowała nadpłynność, więc ceny akcji rosły — mówi Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.

 

Lokata zaufania

Aż 66 proc. Polaków twierdzi, że nie ma czego inwestować, bo nie ma oszczędności. Kapitał do pomnażania ma tylko29 proc. badanych.

 

— W dodatku w tej grupie pewnie wiele jest osób, których oszczędności to kilkaset złotych. Trudno im się dziwić, że nie inwestują —mówi Piotr Kuczyński.

 

Dlatego tylko15 proc. społeczeństwa w cokolwiek inwestuje. Jakie strategie wybieramy na2011 r.? Jeśli już decydujemy się na pomnożenie majątku, najczęściej wybieramy lokaty bankowe — deklaruje tak21,3 proc. oszczędzających. To bezpieczna inwestycja, ale kokosów z niej nie ma. Według danych NBP, średnie oprocentowanie lokaty to obecnie 4,1 proc. rocznie. Tymczasem inflacja wynosi 3,8 proc. (rok do roku) i wszelkie prognozy mówią, że w najbliższych miesiącach jeszcze wzrośnie.

 

— Część lokat może wręcz przynieść nam stratę, czyli możemy dać się skusić na oprocentowanie niższe od inflacji. Banki niechętnie podnoszą oprocentowanie, bo w warunkach wysokiej płynności nie muszą walczyć ze sobą o depozyty — mówi Emil Szweda.

 

Na drugim miejscu na liście inwestycji Kowalskiego są nieruchomości. Deklaruje je 16,2 proc. osób posiadających oszczędności. Według ekspertów, to również, przynajmniej w krótkiej perspektywie, może być nietrafiona inwestycja.

 

— Czeka nas stabilizacja cen. Z jednej strony ich wzrost jest wspierany przez nasilającą się akcję kredytową. Dostęp do kredytów hipotecznych poprawia się, co wspiera popyt na nieruchomości. Z drugiej jednak strony rośnie podaż mieszkań, bo oddawane są powoli do użytku inwestycje zamrożone w kryzysie. Te dwa efekty będą się znosić —mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

 

Co dziewiąta osoba posiadająca oszczędności (11,2 proc.) liczy na wzrosty na giełdach. Głównie chcemy inwestować za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych, rzadziej samemu kupować akcje. Te plany eksperci oceniają już znacznie lepiej.

 

— W 2011 r. na giełdzie najpewniej jeszcze będzie można zarobić. Banki centralne nadal będą drukować pieniądze, a jeszcze nie przerodzi się to w wybuch inflacji na świecie — uważa Piotr Kuczyński.

 

autor: Jacek Kowalczyk, j.kowalczyk@pb.pl, tel. 22 333 99 38

Artykuł ukazał się w „Pulsie Biznesu” 28 lutego 2011, Nr 40 [3309].





Formularz kontaktowy
Twoje imię i nazwisko:
Twój e-mail:
Wiadomość:



 
 

Copyright © 2004-2019 PBS kontakt@pbs.pltel. 058 550 60 70
teLMi design

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.
Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij w Zamknij.